Nastały piękne czasy, kiedy podróżowanie stało się dostępne na wyciągnięcie ręki dla KAŻDEGO! Niewyobrażalne dla naszych babć i dziadków, ale nie tylko – sama pamiętam te czasy, kiedy w podstawówce we wrześniu nauczycielka pytała w klasie kto gdzie był na wakacjach. Zagranica? Tylko najbogatsze dzieciaki miały to szczęście. Ja tradycyjnie pół wakacji spędzałam w górach i jednodniowy wypad na Słowację był już dla mnie nie lada wydarzeniem i powodem do dumy!

Mimo to, nadal często słyszę głosy „Też chciałbym tak jeździć, ale nie mogę, bo nie mam kasy – kredyt, mieszkanie do wykończenia, samochód do naprawy…” Wiadomo, bywa, że wydatki przygniatają i wakacje trzeba odłożyć na później. Ale bywa również, że wydatki po prostu są – i niestety będą. I jeśli tylko jest chęć do zwiedzania i poznawania, to nie można pozwolić, by brak kasy to uniemożliwiał. Korzystajmy z tego dobrodziejstwa, o jakim nasi dziadkowie mogli pomarzyć – kredyt kredytem, mieszkanie mieszkaniem, ale to doświadczenia, przeżycia, emocje, więzi, odkrywanie – to jest to co zostanie z nami nawet dłużej niż kredyt 🙂

A więc dzisiaj wpis dla wszystkich tych, którzy bardzo by chcieli zwiedzać, ale czują, że nie mogą sobie na to pozwolić. Możecie! Poniżej kilka porad, jak to zrobić – dzisiaj część dotycząca kwestii transportu, później naskrobię co nieco o zakwaterowaniu i wydatkach na miejscu.

Gdzie, co i jak?

Najpierw kilka porad wstępnych, dla niektórych może dość oczywistych 🙂 Aby tanio dojechać w dane miejsce w Europie możemy użyć samolotu, autokaru lub pociągu.

Zacznijmy od końca – pociągiem dojedziemy do Niemiec, Czech, Austrii, Rosji oraz na Węgry, Słowację, Ukrainę i Białoruś. PKP ma różne promocje, które mogą się zmieniać, więc warto po prostu zapoznać się z ofertą, jeśli planujecie wyjazd do danego kraju. Promocje zazwyczaj zaczynają się 60 dni przed podróżą i trzeba na prawdę się spieszyć. Zdecydowanie dobra opcja dla osób, które nie mają problemu ze spaniem w pociągu – jedziecie sobie przez noc i z samego rana witacie Pragę lub Budapeszt. Obie relacje stestowaliśmy i polecamy – ceny od 19 euro. Na Ukrainę opłaca się natomiast wyruszyć z Przemyśla (ceny za pół darmo), a do Berlina ze Szczecina (bilet na podróż w cenie razem z komunikacją miejską w Berlinie).

Następna opcja to autokar – trochę mniej wygodnie, ale bywa super tanio. Bilety potrafią kosztować kilkanaście-kilkadziesiąt zł, sami kiedyś odwiedziliśmy Pragę, Wiedeń i Bratysławę za ok 30-40 zł. Kupujcie ze sporym wyprzedzeniem. Tani przewoźnicy to m.in. Flix Bus, Eurolines, Lux Express.

Ostatnia opcja najwygodniejsza to samolot. Nie jest wcale powiedziane, że najbardziej kosztowna. Bez problemu ustrzelicie dobre ceny z Warszawy do Włoch, Hiszpanii, Grecji. Warto też szukać z lotów innych miast – np. w tamtym roku lecieliśmy z Wrocławia do Czarnogóry za 300 zł w obie strony, wylot z Warszawy był droższy o ok 200 zł. Bierzcie też pod uwagę, że czasem taniej będzie dolecieć gdzieś niedaleko miejsca docelowego i przemieścić się np. pociągiem – np. zamiast do Amsterdamu można bardzo tanio polecieć do niedalekiego Eindhoven. Europejskie tanie linie lotnicze to m.in. Ryanair, Wizzair, Air Europa, Easy Jet.

Chcesz zaoszczędzić? Nie ograniczaj się! Bywa, że loty z innych miast Polski są o wiele tańsze – kup tani przejazd autokarowy za kilka zł, szybkie zwiedzanko starówki masz w bonusie, a potem fruu do celu!

Podróżuj poza sezonem

To jest pierwsza najważniejsza zasada. Dowiedzcie się kiedy jest wysoki sezon w miejscach, które macie na celowniku. Zazwyczaj w Europie są to ogólnie wakacje – ale bywa, że niektóre weekendy/ tygodnie/ miesiące są wyjątkowo oblegane (jakiś koncert, festiwal, święto, ferie itd) i wtedy zdecydowanie trzeba dane terminy omijać. Ceny potrafią być wyższe nawet kilkakrotnie! Np. lot do Portugalii w lipcu – 1500 zł, w to samo miejsce w październiku – 400 zł. Pamiętajcie też, że wyloty z Polski będą droższe w nasze święta – takim terminem jest np. majówka. Super czas na podróż, ale niezbyt dobry czas na wylot z Polski. Można to ominąć kupując lot z sąsiedniego kraju. Tym sposobem spędziliśmy majówkę np. na Sycylii – tanim busem dojechaliśmy do Bratysławy, a stamtąd lot kosztował nas 200 zł w obie strony.

Malta w grudniu? Czemu nie! Wydacie przynajmniej połowę tego co w sezonie. A o ile przyjemniej opalać się na pustych plażach!

Bądź elastyczny przy wyborze lotów

Druga najważniejsza zasada. Najgorzej mają Ci, którzy muszą zaplanować urlop na sztywno co do dnia i to z rok wcześniej. Ja zazwyczaj kupuję bilety lotnicze na ok 2-3 miesiące przed wylotem – potem ceny lubią wzrastać. Jeśli mam określony (lub mniej więcej naszkicowany) konkretny termin wyjazdu to zazwyczaj działam w ten sposób:

  1. Robię listę miejsc, które mam na oku, a które w danym terminie nadają się na podróż.
  2. Najpierw research na leniwca – przeglądam stronki z promocjami m.in. Fly4free, Mleczne podróże, Kayak, Lastminuter, Flipo. Wchodzę codziennie z rana i patrzę, czy pojawia się coś co mnie interesuje. Jeśli znajdę, to biorę od razu – promocje, które pojawiają się na takich portalach znikają błyskawicznie. Bywa też tak, że dana promocja faktycznie zniknie, ale szukając jej u danego przewoźnika trafiam na coś innego. Tak czy siak – decyzja musi być podjęta szybko.
  3. Jeśli nic nie ustrzelę na leniwca (tak jest zazwyczaj) – patrzę bezpośrednio u przewoźników na interesujące mnie terminy i miejsca. Sprawdzam sobie gdzie i za ile mogę dolecieć z Warszawy i innych polskich miast, a także zerkam na wyloty z innych miejsc, gdzie wiem, że da się tanio dolecieć z Warszawy. Czyli szukam też lotów z przesiadką – takie miejsca przesiadkowe to Bruksela-Charleroi (zdecydowanie najczęściej), Oslo-Torp, Eindhoven, Mediolan-Bergamo, Londyn-Stansted, Paryż-Beauvais. Szukać można manualnie, przez wyszukiwarkę danej linii lotniczej lub przez wyszukiwarkę różnych linii np. skyscanner.
  4. Jeśli nic nie znajdę to zapisuję sobie najbardziej interesujące połączenia i czekam i sprawdzam co jakiś czas, czy ceny nie spadły. Dodatkowo jestem na bieżąco z promkami na stronkach.
Portugalia to jedno z miejsc na które się uparłam – mimo, że nie było żadnych promocji udało znaleźć się tani lot z Brukseli-Charleroi do Faro. Stamtąd przejechaliśmy autobusem przez wybrzeże, zatrzymaliśmy się na kilka dni w Lagos, i dalej znów autobusem pojechaliśmy do Lizbony. Z Lizbony z kolei znaleźliśmy tanie połączenie przez Londyn. Szukajcie, a znajdziecie!

Naucz się być minimalistą 🙂

Większość osób, z jakimi rozmawiałam o podróżowaniu (powiedzmy sobie szczerze – większość kobiet 🙂 ) nie decyduje się na tanie loty ze względu na mały bagaż… Dziewczyny! Zazwyczaj nie jedziecie na dłużej niż tydzień – co takiego wielkiego jest Wam niezbędnego na tydzień życia na wakacjach? Wielka kosmetyczka, suszarka, prostownica? Bez sensu – lepiej zrobić sobie wolne od malowania i spinania tyłka o wygląd. O ile życie robi się piękniejsze, i ile czasu więcej na radość z wakacji! Kilka par butów? Załóż te grube na siebie (o ile planujesz jakieś wyprawy), a klapki wrzuć do plecaka. Więcej nie potrzebujesz. Sukienka na każdy dzień? Tylko po co – żeby potem nie wiedzieć, którą fotkę wybrać na fejsbunia, bo na każdej inna kreacja? Ciepłe ciuchy? Tak, to faktycznie bywa problem, szczególnie jeśli wybieramy się w np. górskie rejony. Mój sposób to milion warstw na siebie, cebula na maksa. Wygląda śmiesznie, ale nigdy nie miałam problemów z wejściem na pokład, nawet kiedy kurtkę(i) trzymałam w ręku. Śpiwór, namiot? Tu bywa ciężko – nam udało się zmieścić malutki namiot jednoosobowy, dwa mini śpiwory i karimaty, ale tylko dzięki temu, że były to specjalne wersje turystyczne – serio mini. Namiot dla krasnoludów – nie polecam na dłużej niż 3-4 noce. Warto pomyśleć o wykupieniu pierwszeństwa wejścia na pokład – wtedy można zabrać większy bagaż.

Nasze plecaczki na wypad do Holandii. W środku ciepłe ciuchy, namiot, śpiwory. Karimaty przytwierdzone z boku. Da się? No pewnie, wystarczy trochę logistyki!

Szukaj różnych sposobów dojazdu

Tak jak pisałam w przypadku majówki – bywa że z PL po prostu nie ma żadnych tanich lotów, w terminie jaki Wam odpowiada. Nie ograniczajcie się – czasem wystarczy spędzić noc w busie i mieć wylot ze stolicy obok tańszy o kilkaset złotych. Często też trochę dalsze destynacje typowo wakacyjne mają stosunkowo drogie loty z PL, ale o wiele tańsze i częstsze wyloty z innych krajów – bardzo często jest to Charleroi, Eindhoven, Bergamo, Oslo, Londyn. Warto kupić wtedy lot składany (jest trochę z tym roboty – osobno kupujemy lot do miejsca docelowego, a osobno szukamy lotu do miejsca przesiadkowego – ale czasem bardzo warto się pogłowić!). Naszym mistrzostwem było kupno biletu z Oslo na Korfu za 10 euro, kiedy z Warszawy loty chodziły po kilkaset zł. Droga była co prawda dość długa, bo z Warszawy jechaliśmy busem do Łodzi (5 zł), a dopiero z Łodzi mieliśmy lot do Oslo (19 zł). Trochę zachodu, ale dzięki temu w czasie kiedy wydatków i stresów mieliśmy od groma (remont mieszkania), byliśmy w stanie pozwolić sobie na wakacje. Bezcenne!

Samolot, pociąg, autokar, prom, auto, skuter, rower – możliwości transportu są przeogromne!

Nie bój się nocy na lotnisku

Bardzo często super tani lot przesiadkowy oznacza noc na lotnisku. Wiele osób nam się dziwi, że chce nam się tak “męczyć” – człowiek jedzie na urlop i ma spać na jakiejś ławce niczym bezdomny?! My patrzymy na to z innej perspektywy – jednej nocy się nie wyśpimy (chociaż czasem da się całkiem dobrze pospać!), ale za to po pierwsze – oszczędzamy kaskę, którą potem możemy wydać na jakąś zacną ucztę, po drugie – oszczędzamy czas, bo wylatujemy zazwyczaj bardzo wcześnie rano, także cały dzień na miejscu dla nas! No dobra, to jak sobie umilić nocleg na lotnisku? Warto zabrać ze sobą ciepłe rzeczy (zazwyczaj na lotniskach jest dość chłodno), dmuchaną poduszkę, żeby podeprzeć głowę na miękkim, zatyczki do uszu (bywa, że non stop ktoś nawija przez głośnik), opaskę na oczy (rzadko trafia się miejsce zaciemnione). Gdyby okazało się, że spanie jest niewykonalne, przyda się książka lub serial na komie. A jak się dowiedzieć, czy na danym lotnisku da się spać? Polecam zajrzeć tutaj, znajdziecie wszelkie informacje i wskazówki. Jak będziecie na miejscu warto się trochę przespacerować w poszukiwaniu dogodnej miejscówki. My zrobiliśmy taki błąd w Bruskeli (Zaventem) – byliśmy już mega zmęczeni więc ułożyliśmy się w śpiworach na podłodze pod ławkami, gdzie było niewygodnie, zimno i jasno, a rano gdy już nie mogliśmy dalej spać, zczailiśmy się, że kilka kroków dalej w stronę strefy bezcłowej jest wielka i mięciutka kanapa… Z naszych ulubionych miejsc na nocną przesiadkę polecam Charleroi – późno wieczorne i tanie połączenia z WWA, wczesno ranne wyloty na południe Europy (i do Maroko!). Spanie idealne na szerokim parapecie za kantorem tuż przy wejściu (po lewej stronie od głównego wejścia). Ciemno, spokojnie, nikt nie budzi. Aż raz prawie zaspaliśmy na poranny lot!

Wygodne spanie na parapecie za kantorem w Brukseli-Charleroi 🙂 Prawie jak w hotelu!

Korzystaj z publicznego transportu

Nie wszędzie opłaca się wypożyczać auto – jeśli jesteście we dwójkę to zazwyczaj się w ogóle nie opłaca 🙂 Są miejsca gdzie zdecydowanie warto dopłacić i pozwiedzać, bo bez samochodu niewiele się zobaczy (np. Sardynia). Jednak w większości miejsc na spokojnie można fajnie podróżować busami czy pociągami. Po pierwsze oszczędność, po drugie najlepszy sposób na poznawanie miejscowych ludzi, dzięki którym można dowiedzieć się różnych ciekawostek, a nawet odkryć miejscówki, o których nie ma ani słowa w przewodniku. Bardzo dobrze wspominam podróżowanie publicznym transportem po Sycylii, Portugalii czy Chorwacji. Do tej ostatniej dojechaliśmy z Polski autobusami i pociągami przez Czechy, Austrię i Węgry, zwiedzając co nieco po drodze – polecam taki trip!

Pociągiem przez północne Włochy – o dziwo bez opóźnień!

Używaj nóg

Gdzie tylko się da – używaj nóg! To najlepszy i najtańszy środek transportu. Tym sposobem zwiedziliśmy cały Rzym, Lizbonę, Barcelonę, Madryt, Budapeszt, Pragę, Amsterdam i wiele innych miejscówek. Poza europejskimi stolicami nogi sprawdzą się świetnie tam, gdzie mamy tereny górskie i widokowe – zazwyczaj w takich miejscach znajdziecie mnóstwo ścieżek i szlaków. Zaoszczędzicie kasę, zrobicie coś dla swojego zdrowia, ale przede wszystkim doświadczycie miejsc, do których byście nigdy nie dotarli jadąc samochodem. Planujcie zwiedzanie w taki sposób, żeby łączyć ciekawe punkty ze sobą po drodze, najlepiej jeden obszar na dany dzień.

Przemieszczając się pieszo odkryjecie mnóstwo zaskakujących miejsc i podróżniczych smaczków!

Zrób dobry research

Zasada uniwersalna. Chcesz tanio? To się dobrze przygotuj. Poczytaj w necie np. jakie bilety na komunikację są najbardziej opłacalne, jakie wybrać połączenie z/na lotnisko, jakie są taryfy w pociągach, czy jest dobra siatka połączeń, czy funkcjonuje autostop, czy odległości nadają się do przemierzania na nogach, czy warto kupować bilety z wyprzedzeniem. Podrzucę Wam kilka naszych historii, kiedy z braku dobrego researchu musieliśmy dopłacić – może się przyda 🙂

Będąc w Genui nie sprawdziliśmy wcześniej połączeń do Mediolanu, z którego mieliśmy wylot do PL. Założyliśmy, że pociągi kursują codziennie podobnie czyli dość często. Jednak nie – a była to niedziela i żeby zdążyć na samolot musieliśmy kupić bilet na super drogi eurocity.

Kupiliśmy z wyprzedzeniem bilet na konkretną godzinę na prom na wyspę Elbę, nie sprawdzając wcześniej czy pociąg z Rzymu do portu „lubi” się opóźniać – okazało się, że lubi i to BARDZO – do portu dotarliśmy godzinę później z niewykorzystanym biletem. Trzeba było kupić nowy.

Nie sprawdziliśmy dokładnie odległości między naszym tanim hostelem a centrum Pragi. Okazała się dość spora, plus pod sporą górkę. Po doliczeniu codziennych dojazdów, wyszło nam, że równie dobrze mogliśmy wziąć droższy hostel w centrum – nie mogliśmy tego przeboleć, więc mieliśmy w cenie hostelu codzienny mocny trening nóg.

Niespodzianki to oczywiście część podróżowania i trzeba je zaakceptować, ale dobre przygotowanie zdecydowanie pomaga uniknąć przynajmniej tych najbardziej kosztownych 🙂

Dajcie znać, czy tekst był dla Was pomocny! A już niebawem część druga – zakwaterowanie i wydatki na miejscu 🙂